Rozdział VIII

Przez kilka dni Alice nie wychodziła z pokoju, który załatwiła jej Nan, jej była niania. Chodziła po nim, rozpaczała po śmierci Aline. Musiała okazać słabość smutkowi, bo innego wyjścia nie miała. Nie mogła przywrócić jej życia. Najgorszy był dzień, w którym dziewczynka umarła. Alice płakała, krzyczała, nie pozwalała nikomu wchodzić do pokoju. Stany depresyjne wróciły ze zdwojoną siłą. Myślała, jak to wszystko jest bez sensu. Pomijając chęć zabicia się, która chodziła za nią przez kolejne dni. Ale w tym też nie widziała żadnego sensu. Jeszcze najbliżsi będą musieli płacić za pogrzeb.
— Mogę? — spytała niania dziewczyny, która stanęła w drzwiach.
Usiadła na łóżku i zmierzyła kobietę wzrokiem.
— Tak — odpowiedziała krótko, pociągając nosem.
Kobieta weszła, trzymając w dłoniach duże pudełko. Było dość płytkie, wąskie, ale długie. Podeszła do dziewczyny i położyła pudło na łóżku.
— Lizzie kiedyś mnie poprosiła, bym dała ci to gdy uznam moment za ten odpowiedni.
Otworzyła pudełko, w którym było mniejsze, również płaskie, ale kwadratowe, pudełko i coś okryte ciemną bibułką. Wyjęła pudełko i położyła je na łóżku. Powoli odsłoniła rzesz, opakowaną w bibułkę i wyjęła z pudełka.
— Sukienka Lizzie — szepnęła. — Z jej pierwszego balu.
— Tak. — Niania pokiwała głową. — I jeszcze to.
Podała jej do ręki drugi pakunek, który zaraz otworzyła.

Tak jak pewna jesteś gwiazd na niebie, tak pewna bądź, że kocham ciebie.
Kochająca siostra — głosiła karteczka, dołączona do pakunku.
Oprócz niej była również kolia.
— Kolia, którą Lizzie dostała od swojego partnera jeszcze przed tym, jak zerwali ze sobą kontakty. — Uroniła łzę.
— Nie płacz, kochanie. — Niania przytuliła ją do siebie i pocałowała w czubek głowy.
— Brakuje mi tu Arna — przyznała, zakrywając twarz dłońmi.
— Moje kochanie się zakochało. — Pogładziła jej włosy.
— Nan, co ja mam zrobić? Dobrze wiesz, jak kończą się moje przygody z miłością. A ja nie chcę, żeby zginął — mówiła, panikując.
— Kochanie, zrozum. Powinnaś zacząć zastanawiać się nad tym, co was łączy, a nie nad tym, co was dzieli. — Odgarnęła pasmo włosów z jej twarzy. — No, opowiadaj, co was łączy.
— Ten sam niefart w życiu. — Westchnęła. — Mówił, że ma ten sam problem, co ja. Osoba, którą kocha — umiera.
— I może w tym jest klucz.
— To znaczy? — Zmarszczyła brwi.
— No wiesz, skoro oboje jesteście „przeklęci”, to może to działa tak, że jeżeli dwie osoby przeklęte, w momencie, gdy są razem, nie umierają.
— Brzmi jak absurd — wyśmiała ją.
— Faktycznie, może i brzmi jak absurd, ale czy nie warto spróbować?
— Boję się spróbować.
— A ja boję się pająków, a jakoś muszę z nimi żyć. — Wywróciła oczami. — Przezwycięż strach i spróbuj. — Usłyszała ciche westchnienie. — Nie to nie, ja idę na dół, a ty możesz później zejść. Naprawiono nam fortepian, więc będziesz mogła coś zagrać.
Dziewczyna pokiwała głową, a Nan wyszła.
Ogarnęła się, ubrała sukienkę jej siostry, której kolor zgrywał się z jej czarnymi włosami i kolię, wyglądającą jak ciernie, na których końcu wisiał mały kryształ w kształcie łzy.
Zeszła na dół, szukając wzrokiem Nan, która stała za barem. Podeszła do fortepianu i zaczęła grać kolejne dźwięki.

I've been believing in something so distant
As if I was human
And I've been denying this feeling of hopelessness
In me, in me

Grała, śpiewając, nie wstydząc się. Skoro Arno jej słuchał, to było jej bez różnicy, czy była to jedna osoba, czy wiele, których nie znała. 
W momencie przyłączył się do jej grania grajek uliczny, który dogrywał jej na skrzypcach.
Po jej policzkach znowu pociekły łzy, ale głos potrafiła opanować tak, by się nie załamał. 

Zagrała ostatni dźwięk i uśmiechnęła się do grajka przez łzy. Kiwnęła głową w geście podziękowania, a ten ukłonił się i odsunął, a osoby, które słuchały, zaczęły klaskać. W tym momencie Alice doznała uniesienia. Komuś podobało się to, co robiła i ktoś to docenił.

— Myśli pan, że coś sobie zrobiła? — spytał. 
Arno właśnie sprzątał, rozmawiając z Bumbym, który w międzyczasie przeglądał gazetę.
— A jak sądzisz, mogłaby? Potrafiła? — dopytywał, gdy nagle zobaczył artykuł z jej zdjęciem.
— Mówiła, że po co ma iść dalej, skoro i tak dalej będzie ranić innych. — westchnął tęsknie.
— A więc lepiej spójrz na to. — Podał mu gazetę.

Piękny i emocjonujący koncert fortepianowy w Mangled Mermaid. Młoda dziewczyna wykonała kilka przepięknych, wzruszających utworów, które na pewno zapadną w naszej pamięci na długi czas. 

Rzecz działa się dnia dziesiątego lutego około godziny siódmej. Nagłe pojawienie się dziewczyny nie zwiastowało czegoś niezwykłego, a okazało się jednym z najlepszych koncertów fortepianowych ostatnich miesięcy. 
Po zapytaniu o piosenki oznajmiła, że wszystkie mówią o jej przeżyciach i przemyśleniach.
Zagrała pięć piosenek:  Lost in Paradise, Lithium, Lacrymosa, The End of the Dream i My Immortal. Wszystko, uwieńczone jej głosem, zebrało najpozytywniejsze oceny ostatnich tygodni. 

— Nasza Alice staje się sławna — skwitował po przeczytaniu, uśmiechając się.
— W rzeczy samej, Arno, w rzeczy samej.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Haha pierwsza! Co za zaszczyt CD
      Rozdział oczywiście cudowny! Wymieniłaś moje ulubione piosenki w rozdziale. Kocham 😍

      Alice staje się sławna, Arno będzie grał na fortepianie! Ideało. To jest plan hahah

      Czekam na next z niecierpliwością.
      Pozdrawiam

      Shrew ❤

      Usuń
    2. XD* a nie CD 😂 [*] autokorekta

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. YayayayayYyayay
      Znowu pierwsza!
      Buahahahahah
      To podejrzane xD!

      Jak mogłaś ją uśmiercić? ;-;
      Dalej ci tego nie wybaczyłam -,-
      Wybacze jak będą razem!
      Arno i Alice!
      Plosseeee!
      Masz odpokutować xD
      Dawaj nextaaaa! Albk róże xD Innych nie czytam, pf xD

      Usuń
  3. Że co? Druga? No wiesz ty co? Jak możesz? A później będziesz mi tu skuczeć 😨

    Nan mądrze mówi. Tylko czy Alice jej posłucha? Dopóki się nie odważy i nie spróbuje, to nie dowie się czy warto posunąć się dalej niż przyjaźń.

    A może ona powinna częściej tak śpiewać? Może wtedy będzie bardziej otwarta na ludzi i na związki i przezwycięży strach?

    Miałaś nie dodawać dzisiaj następnego, ale nie byłabyś sobą 😨😂

    Arno bierz sprawy w swoje ręce.

    Do następnego!

    Alessia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rozdział X