Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Rozdział VIII

Obraz
Przez kilka dni Alice nie wychodziła z pokoju, który załatwiła jej Nan, jej była niania. Chodziła po nim, rozpaczała po śmierci Aline. Musiała okazać słabość smutkowi, bo innego wyjścia nie miała. Nie mogła przywrócić jej życia. Najgorszy był dzień, w którym dziewczynka umarła. Alice płakała, krzyczała, nie pozwalała nikomu wchodzić do pokoju. Stany depresyjne wróciły ze zdwojoną siłą. Myślała, jak to wszystko jest bez sensu. Pomijając chęć zabicia się, która chodziła za nią przez kolejne dni. Ale w tym też nie widziała żadnego sensu. Jeszcze najbliżsi będą musieli płacić za pogrzeb. — Mogę? — spytała niania dziewczyny, która stanęła w drzwiach. Usiadła na łóżku i zmierzyła kobietę wzrokiem. — Tak — odpowiedziała krótko, pociągając nosem. Kobieta weszła, trzymając w dłoniach duże pudełko. Było dość płytkie, wąskie, ale długie. Podeszła do dziewczyny i położyła pudło na łóżku. — Lizzie kiedyś mnie poprosiła, bym dała ci to gdy uznam moment za ten odpowiedni. Otworzyła pudełko, w k...

Rozdział VII

Obraz
Obudziła się. To było nagłe. Nie śniło jej się nic. Kompletnie. Nie miało jej także co budzić. Było ciemno, co mogło oznaczać, że noc jeszcze trwała w najlepsze. Wstała powoli z łóżka i spojrzała na godzinę, która widniała na zegarze. Północ. Równa północ. Włożyła na nogi buty i włożyła płaszcz, po czym wyszła z sierocińca. Na dworze cały czas padał śnieg, mimo początku lutego. Oparty o ścianę stał Arno, wpatrujący się w jeden punkt. — To ja może pójdę — szepnęła. Arno spojrzał na nią i uśmiechnął się. Wyglądało na to, że nie przeszkadzała mu jej obecność. — Nie idź. — Na pewno ci przeszkadzam. Nie chcę być nachalna. — Przestań pieprzyć i po prostu zostań. Stanęła obok niego i oparła się o ścianę. — Co powiesz na mały spacer? — zapytał. — Że teraz? — Że teraz. — Podał jej ramię, które chwyciła. Chodzili powoli przez wąskie uliczki Whitechapel. Na jej policzkach rozkwitły rumienie spowodowane zimnem. Szli w spokoju, nie spiesząc się, bo nie musieli. Spacerowali ...

Rozdział VI

Obraz
I'm so tired of being here, Suppressed by all of my childish fears, And if you have to leave, I wish that you would just leave, Your presence still lingers here, And it won't leave me alone. These wounds won't seem to heal, This pain is just too real, There's just too much that time cannot erase... Arno stał z tyłu, słuchając śpiewu i gry na fortepianie Alice. Był późny wieczór, wszyscy byli w swoich pokojach, a ona grała, śpiewając. Po jej policzkach spływały łzy, ale jej głos nie załamywał się. Ale to, że nie załamywał się, wcale nie znaczyło, że nie było słychać bólu w jej głosie. Chęci bycia tam, gdzie osoba, do której zwracała się, śpiewając piosenkę teraz i nucąc ją przy każdym rysowaniu. Po chwili pianino ucichło. Jej głos również. Czarnowłosa opierała twarz na klawiaturze i łkała. To musiało się z niej wylać, cały ból, który w sobie trzymała, musiał ją przerosnąć. Wyszedł z ukrycia i kucnął obok niej. Przez cały tydzień zdążył ją lepiej poznać. Dowi...

Rozdział V

Obraz
Arno wracał właśnie ze spotkania z panną Scott. Wszedł do sierocińca i usłyszał krzyki. Krzyki Alice. Wbiegł szybko po schodach na pierwsze piętro, do pokoju Alice. Scena wyglądała tak, jak opisywała ją Aline. Czarnowłosa była niezwykłe przerażona, prosiła o pomoc, wolała go, by jej pomógł, by zgasił pożar. Płakała ze strachu. Arno podszedł do niej niemal natychmiast i zaczął nią potrząsać. Ocknęła się i usiadła. Cała się trzęsła, próbując zapalić lampę oliwną, stojącą  na szafce nocnej. Chłopak zrobił to za nią, po czym usiadł na łóżku i ją przytulił. Objął ją mocno, tak by mieć pewność, że dziewczyna czuje się bezpiecznie, że wie, że nic jej nie będzie, że przy nim nic jej nie grozi. Dziewczyna z początku przytulała go delikatnie, ale kiedy zaczęła czuć, że zacznie poważnie wyć, wzmocniła uścisk. — Spokojnie, jestem tu. Nic ci nie grozi — szepnął do jej ucha.  Przełknęła ślinę i załkała cicho. — Zostań ze mną. Nie chcę spać sama. Usiądź obok, proszę — błagała. — D...