Rozdział VIII
Przez kilka dni Alice nie wychodziła z pokoju, który załatwiła jej Nan, jej była niania. Chodziła po nim, rozpaczała po śmierci Aline. Musiała okazać słabość smutkowi, bo innego wyjścia nie miała. Nie mogła przywrócić jej życia. Najgorszy był dzień, w którym dziewczynka umarła. Alice płakała, krzyczała, nie pozwalała nikomu wchodzić do pokoju. Stany depresyjne wróciły ze zdwojoną siłą. Myślała, jak to wszystko jest bez sensu. Pomijając chęć zabicia się, która chodziła za nią przez kolejne dni. Ale w tym też nie widziała żadnego sensu. Jeszcze najbliżsi będą musieli płacić za pogrzeb. — Mogę? — spytała niania dziewczyny, która stanęła w drzwiach. Usiadła na łóżku i zmierzyła kobietę wzrokiem. — Tak — odpowiedziała krótko, pociągając nosem. Kobieta weszła, trzymając w dłoniach duże pudełko. Było dość płytkie, wąskie, ale długie. Podeszła do dziewczyny i położyła pudło na łóżku. — Lizzie kiedyś mnie poprosiła, bym dała ci to gdy uznam moment za ten odpowiedni. Otworzyła pudełko, w k...