Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2017

Rozdział I

Obraz
Nie sądził, że kiedyś znajdzie się w takiej sytuacji. Że będzie musiał mieszkać w jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, by móc pozbyć się bólu, który pozostał mu po stracie swojej lubej. Kiedy dowiedział się od pana Wetheralla, że w Londynie, a dokładniej w londyńskim East End, mieszka jeden z lepszych psychologów, jakiego znał, nie chciał jechać. Uważał leczenie za niepotrzebne, zbędne. Dopiero gdy Jacques i Helene powiedzieli mu, jak bardzo źle wygląda i kiedy zaczęły nawiedzać go koszmary związane ze śmiercią ukochanej, postanowił się zgodzić. I tak oto teraz stoi przed budynkiem sierocińca na Whitechapel. W oczekiwaniu na lekarza, który jednocześnie był jego dyrektorem. Kiedy wreszcie dyrektor się pojawił, chłopak zobaczył wysokiego, z twarzy wyglądającego na zmęczonego, mężczyznę w średnim wieku. — Arno Dorian, jak mniemam? — spytał, mierząc chłopaka wzrokiem. — Tak, monsieur — odpowiedział krótko. — Nie stój tak, wejdź, proszę. — Wpuścił go do środka. Brunet wszedł...

Prolog

Obraz
Na świecie, wśród miliardów ludzi, jest prawdopodobnie osoba podobna do ciebie. Twoja bratnia dusza. Niekoniecznie tej samej płci, nie koniecznie z okolicy, niekoniecznie z tego samego kontynentu. Ale ciesząca się tak, jak ty, zakochana tak, jak ty, cierpiąca tak, jak ty, nienawidząca świata tak, jak ty. Nie znali się, to prawda. Mieszkali w dwóch różnych państwach. Ale mieli tego samego pecha w życiu. Kiedy kogoś kochali, te osoby umierały gwałtownie, nienaturalnie. Oboje musieli się pilnować, by nie poczuć do kogoś czegoś więcej. Stale myśleli, że nie ma dla nich ratunku, że muszą żyć w samotności. Za każdym razem, kiedy kogoś poznawali, powtarzali sobie, że są przeklęci. Że nie mogą sobie pozwolić na miłość.