Rozdział I
Nie sądził, że kiedyś znajdzie się w takiej sytuacji. Że będzie musiał mieszkać w jednej z najbiedniejszych dzielnic Londynu, by móc pozbyć się bólu, który pozostał mu po stracie swojej lubej. Kiedy dowiedział się od pana Wetheralla, że w Londynie, a dokładniej w londyńskim East End, mieszka jeden z lepszych psychologów, jakiego znał, nie chciał jechać. Uważał leczenie za niepotrzebne, zbędne. Dopiero gdy Jacques i Helene powiedzieli mu, jak bardzo źle wygląda i kiedy zaczęły nawiedzać go koszmary związane ze śmiercią ukochanej, postanowił się zgodzić. I tak oto teraz stoi przed budynkiem sierocińca na Whitechapel. W oczekiwaniu na lekarza, który jednocześnie był jego dyrektorem. Kiedy wreszcie dyrektor się pojawił, chłopak zobaczył wysokiego, z twarzy wyglądającego na zmęczonego, mężczyznę w średnim wieku. — Arno Dorian, jak mniemam? — spytał, mierząc chłopaka wzrokiem. — Tak, monsieur — odpowiedział krótko. — Nie stój tak, wejdź, proszę. — Wpuścił go do środka. Brunet wszedł...