Posty

Rozdział X

Obraz
Walentynki. Dzień, w którym Alice postanowiła siedzieć w pokoju i nie wychodzić, jakby miała zarazić się trądem. Walentynek nienawidziła od zawsze... A przynajmniej, od kiedy zakochała się po raz pierwszy. Usiadłszy przy biurku, wyciągnęła słoiczek z tabletkami i postawiła go przed sobą. Zaczęła na niego patrzeć i się nim bawić. Pragnę być tak jak ty... Leżeć zimna w ziemi jak ty... Aureola, oślepiająca ściana między nami... Rozpływa się i znów zostawia nas same... Szmer, nawiedzanie gdzieś daleko stąd... Wierzę, że nasza miłość może ujrzeć nas poprzez śmierć... Nuciła cicho, patrząc cały czas na słoiczek. Widok tabletek, przesypujących się powoli z jednej na drugą stronę, odprężał ją. Przymknęła oczy, wciąż nucąc, a na jej ustach pojawił się cień uśmiechu. — Mogę? — Usłyszała znienacka. Podskoczyła, przestraszona i przewróciła słoiczek i zakryła go dłonią. Szybko uniosła głowę i spojrzała za siebie. Arno... ty chu... — Nie strasz mnie — przerwała swoją myśl. — Jasne, wej...

Rozdział IX

Obraz
Na szlak moich blizn poprowadź palec, by nasze drogi spleść gwiazdom na przekór. Otwórz te rany, a potem zalecz aż w zawiły losu ułożą się wzór... Śpiewał, przygotowując obiad. Słowa piosenki cały czas chodziły mu po głowie. Nie mógł się na niczym skupić od kilku dni. Brakowało mu Alice. Jej czarnych włosów, zielonych oczu, chamskich odzywek, śmiechu, uśmiechu, zapachu bzu i agrestu. Boże, nie wierzę, pomyślał. Poznałem Alice przez te kilka miesięcy lepiej niż Elisé przez kilkanaście lat. Pomijając, że... Chryste, Bumby chyba ma rację. To już nie jest przyjaźń. Jak mi jej brakuje. Jedynym moim marzeniem w tym momencie jest to, by ją przytulić. Z moich snów uciekasz nad ranem,  cierpka jak agrest, słodka jak bez. Chcę śnić czarne loki splątane,  zielone oczy mokre od łez... — Nie wiedziałam, że piszesz piosenki. — To... Po prostu chodziło mi dłuższy czas po głowie — rzekł, podnosząc głowę. Uśmiech zszedł z jego twarzy, zastąpiony zdziwieniem. Wytarł ręce o ścierk...

Rozdział VIII

Obraz
Przez kilka dni Alice nie wychodziła z pokoju, który załatwiła jej Nan, jej była niania. Chodziła po nim, rozpaczała po śmierci Aline. Musiała okazać słabość smutkowi, bo innego wyjścia nie miała. Nie mogła przywrócić jej życia. Najgorszy był dzień, w którym dziewczynka umarła. Alice płakała, krzyczała, nie pozwalała nikomu wchodzić do pokoju. Stany depresyjne wróciły ze zdwojoną siłą. Myślała, jak to wszystko jest bez sensu. Pomijając chęć zabicia się, która chodziła za nią przez kolejne dni. Ale w tym też nie widziała żadnego sensu. Jeszcze najbliżsi będą musieli płacić za pogrzeb. — Mogę? — spytała niania dziewczyny, która stanęła w drzwiach. Usiadła na łóżku i zmierzyła kobietę wzrokiem. — Tak — odpowiedziała krótko, pociągając nosem. Kobieta weszła, trzymając w dłoniach duże pudełko. Było dość płytkie, wąskie, ale długie. Podeszła do dziewczyny i położyła pudło na łóżku. — Lizzie kiedyś mnie poprosiła, bym dała ci to gdy uznam moment za ten odpowiedni. Otworzyła pudełko, w k...

Rozdział VII

Obraz
Obudziła się. To było nagłe. Nie śniło jej się nic. Kompletnie. Nie miało jej także co budzić. Było ciemno, co mogło oznaczać, że noc jeszcze trwała w najlepsze. Wstała powoli z łóżka i spojrzała na godzinę, która widniała na zegarze. Północ. Równa północ. Włożyła na nogi buty i włożyła płaszcz, po czym wyszła z sierocińca. Na dworze cały czas padał śnieg, mimo początku lutego. Oparty o ścianę stał Arno, wpatrujący się w jeden punkt. — To ja może pójdę — szepnęła. Arno spojrzał na nią i uśmiechnął się. Wyglądało na to, że nie przeszkadzała mu jej obecność. — Nie idź. — Na pewno ci przeszkadzam. Nie chcę być nachalna. — Przestań pieprzyć i po prostu zostań. Stanęła obok niego i oparła się o ścianę. — Co powiesz na mały spacer? — zapytał. — Że teraz? — Że teraz. — Podał jej ramię, które chwyciła. Chodzili powoli przez wąskie uliczki Whitechapel. Na jej policzkach rozkwitły rumienie spowodowane zimnem. Szli w spokoju, nie spiesząc się, bo nie musieli. Spacerowali ...

Rozdział VI

Obraz
I'm so tired of being here, Suppressed by all of my childish fears, And if you have to leave, I wish that you would just leave, Your presence still lingers here, And it won't leave me alone. These wounds won't seem to heal, This pain is just too real, There's just too much that time cannot erase... Arno stał z tyłu, słuchając śpiewu i gry na fortepianie Alice. Był późny wieczór, wszyscy byli w swoich pokojach, a ona grała, śpiewając. Po jej policzkach spływały łzy, ale jej głos nie załamywał się. Ale to, że nie załamywał się, wcale nie znaczyło, że nie było słychać bólu w jej głosie. Chęci bycia tam, gdzie osoba, do której zwracała się, śpiewając piosenkę teraz i nucąc ją przy każdym rysowaniu. Po chwili pianino ucichło. Jej głos również. Czarnowłosa opierała twarz na klawiaturze i łkała. To musiało się z niej wylać, cały ból, który w sobie trzymała, musiał ją przerosnąć. Wyszedł z ukrycia i kucnął obok niej. Przez cały tydzień zdążył ją lepiej poznać. Dowi...

Rozdział V

Obraz
Arno wracał właśnie ze spotkania z panną Scott. Wszedł do sierocińca i usłyszał krzyki. Krzyki Alice. Wbiegł szybko po schodach na pierwsze piętro, do pokoju Alice. Scena wyglądała tak, jak opisywała ją Aline. Czarnowłosa była niezwykłe przerażona, prosiła o pomoc, wolała go, by jej pomógł, by zgasił pożar. Płakała ze strachu. Arno podszedł do niej niemal natychmiast i zaczął nią potrząsać. Ocknęła się i usiadła. Cała się trzęsła, próbując zapalić lampę oliwną, stojącą  na szafce nocnej. Chłopak zrobił to za nią, po czym usiadł na łóżku i ją przytulił. Objął ją mocno, tak by mieć pewność, że dziewczyna czuje się bezpiecznie, że wie, że nic jej nie będzie, że przy nim nic jej nie grozi. Dziewczyna z początku przytulała go delikatnie, ale kiedy zaczęła czuć, że zacznie poważnie wyć, wzmocniła uścisk. — Spokojnie, jestem tu. Nic ci nie grozi — szepnął do jej ucha.  Przełknęła ślinę i załkała cicho. — Zostań ze mną. Nie chcę spać sama. Usiądź obok, proszę — błagała. — D...

Rozdział IV

Obraz
Od ich kłótni minęły dwa tygodnie. Nie odzywali się do siebie, widywali się tylko, gdy pracowali i od czasu do czasu na korytarzach. W końcu po tygodniu, Arno nie widział Alice w ogóle. Nie wychodziła z pokoju, a z relacji, jakie zdawała mu Aline, wiedział tyle, że spała lub płakała. Nie wychodziła nawet na sesje i to Bumby do niej przychodził. Na zapytanie, czy mógłby mu powiedzieć, co się z nią dzieje, powiedział tylko tyle, że ostatnio było tak trzy miesiące wcześniej. Arno nic to nie mówiło. Była już sytuacja, że zamykała się w pokoju na kilka dni i albo wyła cały dzień, albo spała? Stał pod drzwiami jej pokoju, stukając palcami o ścianę. Zastanawiał się, czy zapukać. Może ona wcale nie chce go widzieć. A może właśnie potrzebuje rozmowy z kimś innym niż z Bumbym i nieświadomą Aline? W końcu zapukał w drewniane drzwi. Nie dostał odpowiedzi. Nacisnął na klamkę, a te okazały się otwarte. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Alice leżała skulona tyłem do niego, jej palce były ...