Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

Rozdział IV

Obraz
Od ich kłótni minęły dwa tygodnie. Nie odzywali się do siebie, widywali się tylko, gdy pracowali i od czasu do czasu na korytarzach. W końcu po tygodniu, Arno nie widział Alice w ogóle. Nie wychodziła z pokoju, a z relacji, jakie zdawała mu Aline, wiedział tyle, że spała lub płakała. Nie wychodziła nawet na sesje i to Bumby do niej przychodził. Na zapytanie, czy mógłby mu powiedzieć, co się z nią dzieje, powiedział tylko tyle, że ostatnio było tak trzy miesiące wcześniej. Arno nic to nie mówiło. Była już sytuacja, że zamykała się w pokoju na kilka dni i albo wyła cały dzień, albo spała? Stał pod drzwiami jej pokoju, stukając palcami o ścianę. Zastanawiał się, czy zapukać. Może ona wcale nie chce go widzieć. A może właśnie potrzebuje rozmowy z kimś innym niż z Bumbym i nieświadomą Aline? W końcu zapukał w drewniane drzwi. Nie dostał odpowiedzi. Nacisnął na klamkę, a te okazały się otwarte. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi. Alice leżała skulona tyłem do niego, jej palce były ...

Rozdział III

Obraz
Pokój wypełnił cichy dźwięk przyspieszonego oddechu. Podniosła się do pozycji siedzącej i zaczęła kasłać. Łapczywie łapała powietrze. Znów spała na bezdechu. Co się z nią działo? Bezsenność, bezdech, niedawno wyszła z depresji. Co z nią jest nie tak? Wstała i od razu podeszła do zasłon, by je odsłonić. Na zewnątrz lało niemiłosiernie. Na szczęście czuła się lepiej, była wypoczęta. Spojrzała na zegar, wiszący nad drzwiami. Czwarta po południu. Straciła tak naprawdę cały dzień, ale chociaż nie chodziła i nie wyglądała jak żywy trup.  Wyszła z pokoju na korytarz i słysząc radosne krzyki i śmiechy, zeszła do holu. Na dole, za Arnem, na którego ramionach siedziała głośno śmiejąca się Aline, biegały inne dzieci, śmiejące się i dokazujące. Kiedy chłopak zatrzymał się, by odpocząć, blondyneczka, siedząca mu na ramionach, zobaczyła Alice. — Alice! — krzyknęła, a brunet zdjął ją. Dziewczynka podbiegła do niej i przytuliła z całej siły.  Dziewczyna uśmiechnęła się i poklepała A...

Rozdział II

Pobudka Alice nie należała do najprzyjemniejszych. Ciągłe koszmary o pożarze nie dawały jej spokoju. Nie pozwalały jej zapomnieć, odpocząć. Miała wrażenie, że jej własny umysł jest przeciwko niej, że chce, by cierpiała i nadal zrzucała winę na siebie. Przez to czuła się, jakby miała na plecach ogromny ciężar. Wstała z łóżka, przecierając oczy. Nadal była zmęczona przez pilnowanie pół nocy Aline, która mogła dostać konwulsji, ale to już był czas i pora, by wziąć się za robienie śniadania. Z szafy wyjęła prosty strój, jaki miała zwyczaj nosić. Koszula w paski, brązowa spódnica, czarne rajstopy i podniszczony fartuch. Na stopy włożyła ciemne buty ze złotą klamrą i rozczesała włosy. Zeszła po schodach do kuchni, gdzie Arno przygotowywał powoli jedzenie. Ciekawym doświadczeniem było zobaczenie arystokraty, robiącego samemu śniadanie. — Coś nie tak? — spytał, gdy uniósł wzrok, tak by widzieć Alice. — Nie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. — Uśmiechnęła się, próbując zamaskować wsty...